Strefa relaksu w biurze. Metamorfoza powierzchni biurowej.

Dzisiaj na początek po długiej blogowej przerwie chciałam Wam pokazać metamorfozę biura, która powstała kilka dni temu. Moim zadaniem było przekształcenie 35 metrowej powierzchni biurowej w kuchnio-jadalnię i strefę relaksu dla pracowników.  Biuro jest wynajmowane, więc wielkie ingerencje remontowe nie wchodziły w grę. Zresztą budżet nawet by na to nie pozwolił.

Na początek pokażę Wam jak prezentowało się biuro. Wysokość jest duża 3, 8 metra, ale została obniżona w całym biurowcu do wysokości 3,3 metra. Na całej powierzchni jest oczywiście sufit podwieszony  ułożony z kasetonów . Często widuję jeszcze  takie rozwiązania w takich powierzchniach i osobiście nie mogę na to patrzeć. No ale tego nie mogliśmy ruszyć. Większość biur w tym budynku jest bardzo ciemna. Okna jednych pomieszczeń wychodzą na wewnętrzny dziedziniec, a w drugiej części na podwórko otoczone kamienicami. Byłam tam kilka razy przed przystąpieniem do metamorfozy i muszę przyznać, że biuro stwarza przygnębiające wrażenie. Brak światła to jedno, a druga rzecz to ciemne przygnębiające wykładziny, które dodatkowo potęgują tę mroczną atmosferę.

Tak było…

 

Do pomieszczenia wchodzi się łącznikiem z dziedzińca. Łącznik został delikatnie odnowiony przez zarządcę nieruchomości, ale szczerze mówiąc nie wiele to zmieniło. Problemem tego miejsca jest brak światła i stosowanie ciemnych kolorów w postaci płytek czy okropnych wykładzin.  Już od pierwszej chwili gdy weszłam do tej przestrzeni miałam na nią pomysł. Chciałam wprowadzić dużo soczystych kolorów i sporo zieleni. Chciałam po prostu wprowadzić trochę życia do tych wnętrz. Poniżej zamieściłam rzut przestrzeni na której działałam .

 

 

A więc ruszam z projektem…

Przed przystąpieniem do działania zrobiłam małe rozeznanie wśród pracowników. Każdy mógł się wypowiedzieć na temat swoich  marzeń dotyczących  nowej przestrzeni.

I tak zdecydowanie większość marzyła o wprowadzeniu kolorów, a dokładnie sporej dawce zieleni , kwiatach, hamakach , sporym stole i różnych akcesoriach rozrywkowych.  Tak więc po tych informacjach byłam już spokojniejsza, że moja wizja aranżacji przestrzeni się sprawdzi. Co do akcesoriów rozrywkowych, które się często przewijały w wypowiedziach typu stół do piłkarzyków,  stół do bilarda, konsola do gier itp. stwierdziłam że to pozostawiam do decyzji szefostwa i to oni zdecydowali jakie akcesoria możemy wprowadzić ( stanęło na telewizorze i konsoli do gier).

Na początek do odstrzału poszła podłoga. Nie wyobrażałam sobie pozostawienie ciemnej wykładziny i na szczęście otrzymałam zgodę na jej zmianę ( niestety to jest odwieczny problem w takich wynajmowanych przestrzeniach. Trzeba czekać na zgodę zarządcy, a to jest zwykle długotrwały proces:) Ściany pomalowałam na biało, a jedną ze ścian przy wejściu na soczysty żółty kolor, w który teraz wtapiają się żółte metalowe drzwi. Na jednej ze ścian przy wejściu pojawiła się tapeta z tropikalnymi ptakami i motywem liści palmowych. Chciałam żeby każdy po przejściu przez ponury łącznik nagle znalazł się w kolorowej przestrzeni, stąd ten mocny akcent. Na kolejnych ścianach pojawił się z kolei motyw soczystych zielonych liści. Zdecydowanie tapety uważam za strzał w 10-tkę w tym pomieszczeniu (a pierwotnie pojawiły się sprzeciwy ze strony inwestorów)

Pod oknami wylądowały dwa duże stoły przy których może usiąść 10 osób.  W części relaksu wstawiłam dwie małe sofy na które wpadłam w Ikei. Kolor szalenie mi się spodobał, no i wymiary były wręcz idealne do tej małej przestrzeni. W tej części musiał się także znaleźć TV , tak więc wstawiłam tu trzy pufy na „trawie”. Pufy mają zdejmowane pokrowce, tak więc jest to idealna opcja do często użytkowanych powierzchni.

Przestrzeń kuchenna została podzielona na dwie części. W pomieszczeniu była już mała kuchnia( możecie zobaczyć to na rzucie). Były tam dwie szafki i zlew, tak więc tam umieściłam część naczyń i mikrofalówkę. W otwartej przestrzeni natomiast wstawiłam dwie szafki które były już w posiadaniu biura i tam zrobiłam część „kawową”. Jest tam ekspres, czajnik i półki z naczyniami, które ożywiły pustą ścianę. Musiała tam także wylądować lodówka na którą niestety nie było miejsca w zamkniętej kuchni. Ale po jej wstawieniu uznałam, że wcale nie razi w oczy.

Na koniec oczywiście dodatki, czyli mnóstwo kwiatów, poduchy zarówno na sofie jak i jako siedziska na szerokich parapetach,  żółte zasłony. Na ścianie na wprost wejścia zawisła galeria botanicznych plakatów. Poszalałam także trochę z naczyniami i zakupiłam sporo w kolorach delikatnej zieleni. Muszę przyznać, że te zakupy były najprzyjemniejsze:)

A tak wygląda finał metamorfozy. Bardzo miło mi się pracowało przy tej metamorfozie. Miałam całkowicie wolną rękę, pomimo początkowych sprzeciwów co do tapet:) Na szczęście udało mi się przeforsować te zestawienia:) Całość przebiegła bardzo sprawnie i już po dwóch tygodniach można było zrobić uroczyste otwarcie. Całość została bardzo dobrze przyjęta, co mnie bardzo cieszy!

 

 

Muszę przyznać,że bardzo miło wspominam ten projekt. Dużo kolorów, liście o jakich już od dawna marzyłam, spora dawka energii!

Życzę Wam miłego wieczoru, a za tydzień mam nadzieję uda mi się Wam pokazać kolejną realizację biurową. 

Pozdrawiam ciepło

 

Może również Cię zainteresować

13 komentarzy

  1. Wspaniałe wnętrze, pełne energetyzującego ducha i bogatych barw. Z pewnością w takim miejscu można tworzyć nowe, kreatywne pomysły, odpocząć i nigdy się nie znudzić. Zdecydowanie to pomieszczenie przyciąga i porywa! 🙂

  2. Mega realizacja! Świetne kolory, tapety genialne! Bardzo mi się podoba że wiele się tu dzieje, ale wszystko mimo wszystko jest wyważone. Gratuluję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.