Konkurs drewniane lampy Lightwood.Rola oświetlenia we wnętrzu

Dzisiaj temat za który zabierałam się już od dłuższego czasu, czyli rola oświetlenia we wnętrzu. Dla mnie element niesamowicie istotny, ale…przed kilku laty niestety (ze względów zupełnie obecnie dla mnie niezrozumiałych) zaniedbany i niedopilnowany w moim własnym mieszkaniu, a konkretnie w salonie. I tak naprawdę nadal nie wiem jak to się stało, że w każdym pomieszczeniu miałam odpowiednio dobrane oświetlenie, a w salonie, czyli w miejscu które okupuję przez większość dnia, oświetlenie kulało! Brzmi strasznie wiem, ale… w ostatnim czasie zaczęło mi to porządnie doskwierać, więc zabrałam się za naprawianie tych błędów i już powoli wychodzę na prostą:)  A ponieważ jakiś czas temu dostałam bardzo fajną propozycję na przeprowadzenie konkursu od Lightwood, czyli polskiej marki produkującej właśnie oświetlenie, stwierdziłam, że to dobra okazja, aby  tej kwestii bliżej się przyjrzeć.

Nie wiem jak u Was, ale ja nigdy nie lubiłam mocnego światła. Uwielbiałam za to wiele małych punktów świetlnych porozrzucanych po pomieszczeniu. Tworzyła się wtedy niesamowicie przytulna atmosfera w jakiej mogłam wypoczywać. I tak w sypialni mam oświetlenie główne, czyli wiszącą lampę sufitową, ale tak naprawdę na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy z niej korzystałam. Zdecydowanie stanowi tylko ozdobę sypialni. Bazuję głównie na lampkach nocnych i lampie stojącej, która daje przyjemnie rozproszone, ciepłe światło. Takie oświetlenie idealnie pasuje do sypialni, tworzy atmosferę sprzyjającą wypoczynkowi. Problem tak jak wspominałam pojawił się w salonie, który jest połączony z aneksem kuchennym. I tak na powierzchni ok. 34 m2 mam świetnie doświetloną kuchnię, ale już w część salonu, która służy za jadalnię, miejsce pracy i relaksu, już tak przyjemnie nie jest. Ta część uwaga!!! bazowała na dwóch kinkietach!!! Fakt, że może salon nie jest zbyt duży, ale zdecydowanie dwa kinkiety to za mało. Ten brak światła szczególnie dał mi w kość w ostatnich miesiącach jesienno-zimowych. Ciemnica na zewnątrz, a w domu też lekko depresyjnie. Przywędrowały więc do nas lampy stołowe i podłogowe. Teraz mam więc wiele punktów świetlnych, którymi mogę sobie sterować w zależności od potrzeb. I tak w jadalni, która jest także domowym biurem mam teraz więcej światła, a w części z sofą, gdzie wieczorami zalegam z książka, mam w końcu przyjemne światło z lampy stołowej, stojącej na komodzie, bądź z lampy podłogowej, a nie jak dawniej jeden ledwie migoczący kinkiet za plecami. Teraz przy takim świetle mogę wypoczywać i relaksować się po całym dniu z książką. A jeśli już jesteśmy przy książkach, to ten kto czytał Hygge klucz do szczęścia, mógł zobaczyć jak wielką rolę Duńczycy, czyli właśnie najszczęśliwszy naród na świecie, przypisują światłu. Sam autor pisze, że światło to wręcz ich narodowa obsesja. Dla tych którzy nie mieli okazji zapoznać się z tą pozycją (a polecam, warto do niej zajrzeć), jest to próba wytłumaczenia, jakie elementy sprawiają, że Duńczycy czują się szczęśliwi, bezpieczni , czyli po prostu hygge. A jaka jest ich recepta na oświetlenie właśnie w stylu hygge? Zamiast jednej dużej lampy zawieszonej na suficie, można iść w kierunku stworzenia niewielkich nisz światła, czyli ustawienie wielu mniejszych lamp w różnych miejscach. Myślę, że kto jak kto, ale Duńczycy doskonale wiedzą co mówią, bo w końcu od października do marca są pozbawieni naturalnego światła.

A jeśli już mowa o wielu  mniejszych punktach świetlnych, to chciałam Wam przedstawić bardzo ciekawą pracownię, która tworzy fantastyczne lampy wykorzystując do tego naturalny surowiec, jakim jest drewno. Firma Lightwood powstała w 2014 roku, ale pomysł na jej utworzenie narodził się dużo wcześniej. Idea została stworzona przez – trójkę młodych ludzi… architekta, technologa drewna i elektrotechnika. A więc kombinacja doskonała. Filozofia firmy Lightwood bazuje na trzech filarach: natura, elegancja, design. To co jest fantastyczne i co dodaje przedmiotom duszy, to fakt, że większość prac wykonywanych jest ręcznie. Już od samego początku specjaliści wnikliwie analizują drewno pod kątem takich cech jak kierunek usłojenia, wielkość przyrostów, rodzaj występujących sęków. Dzięki takim zabiegom trafia do naszych domów produkt najwyższej jakości, estetyczny, wykonany z wielką pieczołowitością. I czego chcieć więcej? Uwielbiam otaczać się pięknymi przedmiotami, a marka Lightwood zdecydowanie przywiązuje wagę do najdrobniejszych detali. 

A teraz przegląd drewnianych lamp Lightwood .

Na stronie firmy Lightwood znajdziecie trzy rodzaje lamp: podłogowe, stołowe/nocne oraz wiszące. Wchodząc w każdą zakładkę, możecie wyszukać interesujący Was model i dobrać kolorystykę.

Na początek zobaczmy co ciekawego kryje się pod hasłem lampy podłogowe.

Lampa podłogowa LW14  to lampa stojąca na trójnogu, wykonana z elementów drewnianych w kolorze naturalnego drewna sosny, na nogach białych, czarnych lub wenge.   Lampa posiada regulowany rozstaw nóżek dzięki śrubom motylkowym. Jest to również sposób na jej regulację wysokości oraz wygodne złożenie w transporcie i przechowywaniu. Posiada  przewód z włącznikiem nożnym co zdecydowanie ułatwia użytkowanie.

Lampa LW17 to lampa podłogowa  wykonana z elementów naturalnego drewna sosny pokrytych delikatną warstwą lakieru w celu zabezpieczenia drewna przed czynnikami zewnętrznymi. Abażur wykonany jest z materiału przepuszczającego w sposób subtelny i delikatny promienie światła. Można manewrować krótszymi ramionami lampy w celu dostosowania kształtu i kierunku padania światła. Zobaczcie na  ciekawy, czerwony akcent w postaci przewodu w oplocie z czarnym włącznikiem nożnym dla łatwiejszego użytkowania.

Lampa LW18 -Projekt jest połączeniem lekkiej ażurowej formy ze zdecydowanym i nowoczesnym designem w stylu skandynawskim.

Lampa LW21 to kolejny trójnóg  znakomicie pasujący do nowoczesnych salonów, sypialni i pokojów dziennych.

Równie ciekawe są lampy stołowe/nocne

Lampa LW16 to lampa nocna sztalugowa, wykonana z elementów drewnianych w kolorze naturalnego drewna sosny. Lampa poprzez śruby motylkowe posiada regulowany rozstaw nóżek. 

Lampa stołowa LW20 to zminiaturyzowana wersja lampy podłogowej LW18. Wykonana jest z drewna sosnowego, pokrytego warstwą lakieru.  Lampa idealnie wpisuje się w styl skandynawski oraz w minimalistyczne wnętrza.

I na koniec jeszcze lampy wiszące

Powyżej pokazałam Wam lampy marki Lightwood. Jeśli poszukujecie konkretnego koloru do Waszego wnętrza, to koniecznie musicie zajrzeć na  stronę Lightwood. Jest tam także aktualny katalog na rok 2017.

Zdjęcia i informacje produktowe pochodzą ze strony Lightwood

A teraz zapowiadany konkurs!

Jeśli chcecie, aby lampa LW 14na naturalnym sosnowym trójnogu +abażur do wyboru (biały, czarny, brąz, biskupi lub czerwony) zdobiła Wasze wnętrze wystarczy zrobić kilka małych rzeczy:

  1. w komentarzach pod postem zostawcie krótką odpowiedź na pytanie –Jakie jest Twoje ulubione miejsce, kąt w domu? Opisz to tak, żeby inni mogli się tam na chwilę przenieść oczami wyobraźni:) 
  2. Polub fanpage fundatora nagrody Lightwood
  3. Udostępnij konkursowy plakat na  FB (grafika Prosto z wnętrza i Lightwood zapraszają na konkurs- Wygraj drewnianą lampę Lightwood)
  4. Czas trwania konkursu  03.03.2017- 13.03.2017
  5. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi 18.03.2017
  6. W konkursie zostanie wyłoniony jeden zwycięzca. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski!
  7. Nagroda to lampa podłogowa LW14 na naturalnych sosnowych nogach. Abażur do wyboru w 5 kolorach ( biały, czarny, czerwony, biskupi, brązowy)
  8. Fundatorem nagrody jest firma Lightwood.
       

    Pozdrawiam Was ciepło i życzę przyjemnej zabawy 🙂

    Karolina

Może również Cię zainteresować

26 komentarzy

  1. Dla mnie moim ulubionym miejscem w domu jest parapet w mojej sypialni. Stworzyłam sobie tam taka małą przytulną przystań z miękkimi poduchami i kocem. Gdy chcę się schować przed światem otulam się kocem z kubkiem gorącej herbaty i z książką i mnie nie ma. A widok mam cudny bo na puste pola i lasy…

    1. Trzy miesiące temu urodziłam prześliczną księżniczkę Helenkę. Każdego dnia mnóstwo czasu spędzamy w kąciku Helenki. Hela leży w swoim białym łóżeczku pod kolorową kołderką i rozgląda się po świecie swoimi dużymi, ciemnoniebieskimi oczkami a ja wpatruję się w swoje cudo. W tle słychać spokojną muzykę z pozytywki, wkoło mnóstwo pluszaków i przytulanek. Cały pokój pachnie oliwką. Widać i czuć, że całym naszym światem zawładnęło dziecko.

  2. Ja nie ma takiego miejsca w realu, bo wynajmuję studencki pokój, ale mam takie miejsce marzeń…Marzy mi się w moim mieszkaniu duża biblioteka na wszystkie moje kochane książki i wielki, głęboki pluszowy fotel, w którym będę mogła się zaszyć. do tego gruby koc na zimowe wieczory i mnie nie ma…

  3. W moim domu wygrywa sypialnia. Jest duża, przestronna i tylko moja, tzn. prawie, bo dzielę ją z moim mężem, ale to ja spędzam w miej najwięcej czasu. W czasie kiedy moi mężczyźni 35 raz oglądają hity tvn-u na kanapie w salonie, ja po cichutku idę do sypialni. Wsuwam się pod kołdrę, zapalam lampkę i czytam kolejną książkę. Jest cisza, spokój, relaks. A na dole Szybcy i wściekli wpadli na Legion samobójców. A u mnie nadal cisza, spokój, relaks i jest dobrze…

  4. Dla mnie azylem i ucieczką po całym dniu jest mój strych. Tak wiem brzmi dziwnie, ale… to moja mała pracownia. Tam składuję wszystkie stare meble, którym chcę dać drugie życie. I kiedy wracam często zmęczona codzienną rutyną w pracy do domu idę właśnie tam. Jest cisza, słychać tylko delikatne skrzypienie starych desek i jest ten wspaniały zapach staroci. Tam odchodzi całe zmęczenie i pojawia się u mnie uśmiech. Bo cóż może być piękniejszego niż zobaczyć jak spod starych warstw farby wychyla się wspaniałe drewno, które znowu będzie żyło. Pozdrawiam ciepło Zośka

  5. Moje ukochane miejsce w domu, to łóżko. powieszone lampki na ścianie, ‚milion’ kocyków i poduszek. Bezpieczna wyspa, na której przezywam wspaniałe przygody rysujac, czytając, rozmawiając z przyjaciółką czy pijąc wino.

    Przystań witająca mnie po ciężkim dniu w pracy albo po szalonych tańcach w weekend 🙂

    Buziak!
    Lola

  6. Uwielbiam moją kuchnię. Przez wiele lat miałam starą, ciasną zupełnie niepraktyczną kuchnię. Ale marzyłam, że kiedyś s wybuduję dom i kuchnia będzie moim królestwem. I tak się stało. Długo musiałam czekać, ale marzenia się spełniają. Uwielbiam tu przesiadywać i eksperymentować z nowymi przepisami. Wśród tych zapachów, wspaniałych kolorów odpoczywam i ładuję baterię. Pozdrawiam Kasia

  7. Lampy świetne. Podoba mi się czerwień, ostatnio mam bzika na punkcie tego koloru. Ale na razie jestem ciągle na walizkach, więc nie zbieram żadnych mebli ani dodatków, ale kiedyś jak osiądę na pewno stworzę sobie przyjemny azyl.

  8. Pod wypływem wysokiej jakości lamp marki Lightwood z wrażenia przecieram skronie a moim ulubionym kątem jest toaleta bo mogę tam siedzieć na porcelanowym tronie .Wood &Light ,Ligt&Wood dzięki tym lampom w moim domu stał się cud .Jako ,że w swym życiu Światłoterapię stosuje to po te cudowne lampy tylko do sklepu Ligtwood wskakuje .Nie ma tutaj żadnej chińszczyzny a lampy są tworzone według najwyższej jakości podobizny .Lampy pachną lasem i naturalność z nich bije a ja dzięki sklepowi Ligtwood czuje w sobie ogromną życiową siłę .Już żaden problem mnie nie załamuje bo ja oświetlając wnętrza lampami Lightwood pełnie zdrowia zyskuje .Każda lampa spełnia tutaj wszystkie unijne względem bezpieczeństwa wymogi i ma urocze trzy nogi .Nie czuje się już lampowym dzikusem i uwielbiam zwiększać swoją wiedzę na temat lamp rozmawiając z Mr.Rafałem Ferdynusem .Firma Ligtwood działa już od 2014 roku a ja tę markę poznałabym nawet o zmroku .Drewno mnie inspiruje i jego niesamowita struktura a blog ,,Prosto z wnętrza ” na prawdziwe piękno mnie wyczula .Gdy uśmiecha się do mnie zawsze szczerze niesamowita Karolina każdy dzień pięknie mi się zaczyna .Na tym wnętrzarskim blogu nie ma żadnej złośliwości więc warto każdego dnia tutaj gościć .Miłośniczka snu i mocnej herbaty a ja dzięki Niej zmieniam swego wnętrza szaty .Czytam jej blog dość często przy kolacji i cieszę się ,że wyzwoliła się ona przygniatającej jej osobowość korporacji .Kochana Karolina zamiast spędzać czas na joggingu ona woli poznawać ideę Home Stagingu .Warto zaufać Karolinie wspaniałej blogowej kobiecie a mi największe pomysły przychodzą do głowy gdy siedzę w toalecie .Ten niepozorny kąt wewnętrzną ciszą emanuje a ja dzięki lampom ze sklepu Ligtwood życie bez stanów depresyjnych sobie funduje .Światło to życie a blog ,,Prosto z wnętrza ” niechaj i dla Was będzie to nowe odkrycie .

  9. Moja oazą spokoju i wytchnienia w domu jest moja sypialnia. Tam w wielkim starym fotelu owinięta kocem zwijam się w kłębek i przy kubku gorącego kakao zanurzamy się w moich książkach. Wtedy świat dla mnie nie istnieje. Sciskam

  10. Pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to.. lubię całe moje mieszkanie 😉 urządzone w dość dużym pośpiechu z paroma „niedospanymi” tematami, które czekają i czekają..
    Nasze rodzinne kąty to np. sporo cegły na ścianach miedzy meblami kuchennymi choćby -kocham, dodatkowo kafle w kolorze cement w łazience kocham nad życie! To też naturalne kolory drewna przemycone w meblach czy podłodze ogrzewają moje szarości a koją i mą duszę po cięzkim dniu 😉 I wieczór na kanapie rodzinny, gdy zapalam światełka w większości pochodzące z lampek tzw nastolikowych wyszarpanych gdzieś ze staroci uwielbiam. Jednak to moje sympatyzowanie z aranżacją dość męskiej surowej przestrzeni wielbię nie dlatego, że jest takie -w moim poczuciu estetyki piękne, ale przede wszystkim stąd, iż będąc mamą małego szkraba te moje cegły te moje cementy i szarości to po prostu wygoda żeby nie rzec lenistwo.. Są to struktury na których kredki, kaszki, soczki, musiki, ślady czekoladowej łapki i ogólnie brudu wszelkiej masci po prostu nie widać- taki cud!
    I dziękuje opatrzności, że wpadłam na to co mam, bo inaczej jako mamie pracującej wiele rzeczy mogło by zwyczajnie umknąć.. Rzeczy małych, ale jakże ważniejszych niż plamy i zacieki;) Ps. fajne te lampy świetnie wpisują się w moja przestrzeń no stress 😉

  11. Lubię niemal każdy kąt w moim mieszkaniu, jednak kiedy się tak bardziej zastanowiłam, to najlepszym moim miejscem w nim jest mój fotel. Po prostu siedzenie w tym fotelu jest ekstra. Nie przy oknie, nie w łóżku patrząc na czubek drzewa za oknem, nie w pokoju dziecięcym, tylko ten fotel. Stał on w kilku miejscach w naszym lokaliku i zawsze lubiłam w nim siedzieć. Teraz jest on w salonie i choć głównie obserwuje z niego bałagan zabawek na podłodze to bardzo mnie on relaksuje. Spędzam w nim sporo czasu, bo zawsze zasiadam w nim, gdy chcę na chwile odetchnąć, obejrzeć tv, pogadać z kimś kiedy mamy gości. Obok fotela stoi niewielki tani stolik konsola, na którym zazwyczaj stoją świeże kwiaty, ale można też znaleźć jakieś czekoladki… Wiąże też z nim kilka wspaniałych wspomnień, bo prawdę mówiąc, to był on kupiony ze względu na plany na karmienie po urodzeniu mojej córki, to w nim spędzam od dawna miło czas z moim dzieckiem 🙂

  12. Uwielbiam cały nasz piękny dom, jego przestrzeń, światło które wpada przez szprosy w oknach, biel mebli i ciepło drewnianej podłogi:)
    Miękkość w tkaninach, poduchach i pledach… jest swojsko, przytulnie.
    Światło dyskretne, z mnóstwem przeważnie bocznych, stolikowych lamp
    Lubię też zapalić swiece( im więcej , tym lepiej:-)
    Moim kątem, miejscem gdzie czuje sie bez wątpienia najlepiej, jest ukochany fotel „uszak” w amarantowym kolorze( jeden z niewielu „szaleństw” kolorystycznych w całym domu-:). Fotel dopełnia niezapokaźnych rozmiarów biblioteczkę , z której korzystam najczęściej jak sie da:) A ponieważ jestem mamą bardzo aktywnego 6-latka , wiec doceniam naprawde KAŻDĄ chwilę, w której sie da!Do tego kubek aromatycznej herbaty z malin i ukochany psiak:-)
    Cóż, chciałoby sie tylko powiedzieć :” Chwilo trwaj, jesteś piękna”!

    Pozdrawiam ciepło!

    Zuza

  13. U mnie w domu zdecydowanie takim miejscem jest łazienka. Gdy brak mi sił, włączam cicho muzykę , nalewamy wodę i mój ulubiony płyn o zapachu zielonej herbaty i znikam… Taki rytuał powtarzam co tydzień. To takie moje małe święto po całym tygodniu walki z trójką łobuzów

  14. Ja kocham cały swój dom. Strasznie długo na niego czekałam. Jak już stal, pieczołowicie go urządzalam dbając o każdy detal. Większość rzeczy robiliśmy z mężem sami, więc teraz mamy ogromną satysfakcję i doceniamy ten trud i czas jaki włożyliśmy. Kocham kominek w zimowe wieczory,trzask ognia i wspaniale ciepło otulajace mnie, uwielbiam kuchnię pełną zapachów, moją sypialnię skąpaną w bieli pełną poduch i kocy. Kocham ten dom wypełniony miłością, hałasem , małymi sprzeczkami i śmiechem .

  15. Moje obecne mieszkanie, choć jest duże, to nie do końca przytulne … lubię w nim wiele rzeczy, ale nie ma tego, co lubię najbardziej – parapetów … wiem, dziwne … a jednak … każde okno jest od podlogi, balkonowe … ale w mojej głowie jest jadalnia z pięknym ogromnym oknem i grubym, szerokim parapetem… to jest właśnie moje ulubione miejsce, które kiedyś będę miała ☺ a widok ? Wystarczą drzewa, kwiaty i huśtawka dla dzieci … marzenie, które kiedyś zrealizuję ..

  16. Moje magiczne miejsc od lat pozostaje niezmienne. Jest to weranda w starym domu moich dziadków. Mimo iż dom był już remontowany i nie przypomina domu z czasów mojego dzieciństwa, weranda pozostała praktycznie nienaruszona. Jest to niesamowite , magiczne miejsce, które przypomina mi o wspaniałych wakacjach spędzanych u dziadków, gorącym upalnym lecie, wspaniałym placku owocowym mojej babci. Przenosi mnie do czasów dzieciństwa i beztroski tamtych lat. Pozdrawiam J.

  17. Uwielbiam swój salon. nie jest duży, ale zmieściliśmy tam jadalnię, wygodną sofę, fotele i kącik biblioteczny. W centralnym miejscu jest kominek. Zawsze o nim marzyłam i wiedziałam , że w naszym domu nie może go zabraknąć. Teraz gdy nadchodzą zimne wieczory, uwielbiam w nim palić, siadać obok z książką i się wygrzewać. To jest moje hygge. Pozdrawiam M.

  18. Uwielbiam cały swój dom. Gdy wracam zmęczona po całym dniu moje krok wędrują do łazienki. Tam czeka na mnie wielka wanna w której mogę się zrelaksować i nabrać sił. Później zaglądam do kuchni. Uwielbiam to miejsce.Na pichceniu czas mi strasznie szybko leci. Lubię eksperymentować z nowymi przepisami, dodawać coś od siebie, tworzyć nowe smaki. A na koniec wędruję ze smakowitym talerzem na miękką sofę do salonu, Wchodzę pod koc i leniuchuję z książką do późnego wieczora. Pozdrawiam Asia

  19. Do mnie lampy nie dotrą skoro tylko na terenie Polski jest wysylka, ale bardzo fajne. Proste, minimalistyczne, takie jakie lubię.bardzo lubię tworzyć takie muszę świetlne, a książkę hygge mam w swojej biblioteczce. Pozdrawiam cieplutko

  20. Sufit to niebo-o poranku ocean po sztormie, z meduzami wyglądającymi jak bezy mojego dziadka z dodatkiem różanych płatków; w południe aksamitna laguna; wieczorem złocista pomarańcza.
    Ściany to tuje, jodły, sosny, modrzewie, które corocznie tworzą nowe wzory na tapecie połączeń ich zielonych niezliczonych dłoni.
    Podłoga to wulkaniczna wyspa tryskająca cytrynową aksamitką, rubinową celozją, kremową begonią, śnieżnymi niecierpkami i jagodową lawendą.
    Sufit, ściany, podłoga najpiękniej pachną o letnim poranku- kolorowymi kropelkami rosy, które spadają ze skrzydeł budzących się motyli.
    Wulkaniczną wyspę zdobią różnobarwne ceramiczne pałace-donice, które wieczorem oświetla most pastelowych kulistych lampek.
    Czas na relaksację w moim magicznym domowym zakątku właśnie się zaczął. Taras po zimie już uprzątnięty…

  21. Oto mój ulubiony domowy kącik, w którym spędzam każdą wolną chwilę…SALON! Gdy tylko przekraczam jego próg od razu uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Najbardziej lubię przesiadywać w bujanym fotelu, który znajduje się tuż obok dużego okna z widokiem na sad dziadków, gdzie radośnie brykają dzieciątka. Czasem siadam w nim zmęczona po całym dniu pracy i oddaję się czytaniu książek, innym razem wyleguję się na nim popijając gorące kakao. Tuż obok znajduje się moja własna mini pracowania malarska, a mianowicie malarska sztaluga własnoręcznie wykonana przez męża, nieduże krzesełko i cała paleta farb, którymi na płótnie odzwierciedlam to co gra mi w duszy, bądź dostrzegam za oknem. To tu powstają powstają rodzinne portrety, to tu przenoszę się do wyimaginowanego świata pełnego radości, która przepełnia moją duszę i raduje serce!! Dla mnie to najcudowniejszy kącik w salonie, w którym rozwijam swoją pasję, pasję do malowania :)) Tuż obok niego znajduje się niewielka kanapa, przed która rozpościera się włochaty dywan w kolorze zieleni, na którym nieraz leżakujemy z dziećmi udając, że to mięciutka trawa i opowiadamy sobie co nas spotkało danego dnia, wygłupiamy się i przytulamy. Z boku stoi kwadratowa ława zasypana grami planszowymi, w które gramy całą rodziną wieczorami, kiedy to tata wraca z pracy. Przy ścianie w kolorowych doniczkach rosną kwiaty przypominające dziką dżunglę pełną egzotycznych piękności, które dodają całemu salonowi uroku. Ten salon to taki mój ‚kawałek nieba’, gdzie regeneruję swoje siły, nastrajam się pozytywnie do życia, przeżywam piękne chwile i zwyczajnie się relaksuję. Kryje się tu wiele wspomnień, których nie da się zapomnieć 🙂 Tak tu spokojnie, tak błogo, tak fajnie…!

  22. Przyznam szczerze, że długo zajęło mi znalezienie sobie „odpowiedniego” kąta, który stałby się moim ulubionym miejscem w domu. Mimo iż od lipca mój stan zamieszkania pozostaje bez zmian , zawsze starałam się zbytnio nie przyzwyczajać do wynajmowanych lokali: bo przecież nie moje, bo i tak kiedyś trzeba będzie zmienić, bo może za jakiś czas natrafi się na coś fajniejszego, bo jak kiedyś postawi się coś swojego, do dopiero wtedy będzie „po mojemu”… Dopiero niedawno uzmysłowiłam sobie, że powinnam zmienić swoje podejście, a większe „zadomowienie się” może wpłynąć tylko pozytywnie na moje samopoczucie i sprawić… że jeszcze chętniej będę spędzała wieczory w mieszkaniu, przy dobrej książce i herbatce.
    I tak też się stało! Duńczycy mają swoje hygge, a ja mam swoje „otaczaj się tym, co kochasz” (nie bójcie się, możecie skorzystać z tego pomysłu, jeszcze go nie opatentowałam! ;-). Takim oto sposobem na dużej, rogowej kanapie w salonie spoczął gruby, choć niezwykle miły koc. Po bokach ustawiłam pięć (!) doniczkowych drzewek. Na stoliku zaś umieściłam świeże kwiaty w wazonie, a obok postawiłam… własnoręcznie wykonane świece sojowe. Jak dobrze, że nie szczędziłam na nie olejków eterycznych – moja autorska kompozycja zapachowa, której dominującym składnikiem są owoce leśne, roznosi się po całym mieszkaniu! 🙂
    Tak, miejsce to zdecydowanie stało się moim ulubionym kątem. I do czytania, i do nauki. I do oglądania filmów na laptopie, i do szybkiego śniadania przed pracą.
    Chyba pierwszy raz mam nadzieję, że w wynajmowanym mieszkaniu pozostanę jednak trochę dłużej 😉

  23. Zamykam oczy! Widzę swoją oazę spokoju,jaką jest salon.Urządzony z miłością i czułością,w który nie brak upojnej subtelności i doni odprężenia. Bujna roślinność w donicach, niesamowicie rozbrzmiewa na lazurowej ścianie, na której gdzie nie gdzie malują się czarne zarysy ptaków. Pośrodku dywan miękki jak świeżo skoszona trawa, o bajkowym czarno-biało-żółtym kolorze, idealnie komponuje się z wypoczynkiem i moim ulubionym fotelem w odcieni musztardy. Codziennie po cieżkim dniu,zasiadam na owym fotelu,z kubkiem kawy i podziwiam ręcznie wykonany kominek, a nad nim rodzinne fotografie tworzące naszą historię. Nie brakuje tu także stołu przy którym jemy wspólne posiłki, i niesamowitych czarnych zasłon, które promienieją od żółtej „opaski” oplatającej je w talii. Na domiar tego w samym kącie mieści się telewizor, żadno używany. Bo to pomieszczenie, ten salon… to nasza świątynia, miejsce naszego odpoczynku, wspólnych rozmów i zabawy, biegających dzieci i lawiny miłości. Prosto z mostu powiem, że laka lampa na trójnogu byłaby idealnym dopieszczeniem całości, moglibyśmy ją włączać wieczorami, kłaść się na dywanie i czytać dzieciom bajki… Coś niesamowitego! Bo … bo uwielbiam drewniane dodatki we wnętrzach, one mają wszak duszę. W tym moim ulubionym miejscu w domu, mieści się wykonana wspólnie z tatą szafka drewniana, pomalowana na biało w stylu retro. Nie mogę powstrzymać się, by zarówno przed jak i po pracy nie usiąć tu choćby na 5 minut, zamknąć oczy i odprężyć się. Bo to pomieszczenie nasiąknięte naszą rodzinną miłością i wieloma wspomnieniami, niesie jedynie pozytywne emocje… To moja oaza! Pozdrawiam mąż i ojciec!

  24. Moim ulubionym miejscem w domu jest oczywiście kuchnia – dusza każdego domu. Nie tylko ze względu na to, że tam przebywamy najczęściej (tym bardziej, że kuchnię mam połączona ze strefą dzienną, czyli salonem), ale także dlatego, że jest to nasze miejsce do rozmów i wspólnego przygotowywania posiłków. Jako miejsce najczęściej uczęszczane, musi być urządzone ze smakiem. W nowoczesnym stylu z wielkim, drewnianym stołem z palisandru indyjskiego i wiszącą nad nim lampą oraz oddzielającym kuchnię od salonu stylowym barkiem wykonanym z cegły. Całość wygląda bardzo efektownie. A że zgadzam się co do tego, że oświetlenie odgrywa bardzo istotną rolę we wnętrzu, to zadbałam również o efektowne oświetlenie – lampa widząca, taśmy ledowe nad blatem roboczym i pięknie rozświetlające kuchnię kinkiety

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.