Wolność, kocham i rozumiem…

Od kiedy pamiętam uwielbiałam zmiany w moim wnętrzu. Kiedyś ograniczały się one do małego pokoju w domu rodzinnym w którym wolno mi było robić wiele, pod warunkiem, że rodzicielka wyraziła zgodę:) pod warunkiem, że nie naruszałam w istotny sposób budżetu rodzinnego:) i nie wychodziłam poza swoje terytorium, czyli całe 10m. A więc zawsze to coś, ale… czy taka wolność pod bacznym spojrzeniem rodziców to wolność? Wówczas marzyłam o takiej prawdziwej wolności, snułam plany i wizje moich czterech kątów  i zastanawiałam się jak to będzie , gdy kiedyś zamieszkam sama, sama będę podejmowała decyzje, czasem dobre czasem złe, ale co najważniejsze moje własne!

Continue Reading