Domowe rozmaitości prosto z Australii

Dzisiaj zawędrowałam po raz kolejny do Australii, do domu wypełnionego pamiątkami z podróży i starociami, które otrzymały drugie życie od właścicielki Kary Rosenlund, która jest fotografem, podróżniczką i pisarką. Zaglądałam tu już wielokrotnie, ale stale mnie to miejsce zachwyca i za każdym razem odkrywam tam coś wyjątkowego. Właścicielka  przeprowadzając  renowację domu, chciała zachować jego oryginalny styl i charakter, dokonując tylko niewielkich zmian. Uważam, że wyszło jej to wspaniale.  Mnie osobiście zauroczyła kuchnia, gdzie na półkach piętrzą się stosy rozmaitych naczyń, a pośród nich na zwisających sznurach mamy kolekcję drucianych rozmaitości. Lubię tu przysiąść na chwilę:) Idąc dalej zobaczymy starą drabinę pośród obrazów zakupionych na targu staroci, lampę zrobioną z gąsiora, czy stare okna, które wędrowały po całym domu, zanim właścicielka znalazła dla nich miejsce w sypialni. Teraz świetnie sprawdzają się w roli zagłówka.

Udało się Wam odszukać jeszcze jakieś skarby?

1rosenlund

6rosenlund-

5rosenlund

8rosenlund

9rosenlund

4rosenlund

Stara drabina odnalazła swoje miejsce pośród obrazów zdobytych na targu staroci. Lampa została zrobiona ze starego gąsiora.

7rosenlund

Stare okna wędrowały po całym domu, zanim właścicielka znalazła dla nich odpowiednie miejsce. Obecnie sprawdzają się jako zagłówek w sypialni.10rosenlund

11rosenlund

rosenlund_redo13rosenlundźródło

Może również Cię zainteresować

4 komentarze

  1. Kuchnia świetna. Uwielbiam taki mix naczyń. Widać tu życie w tym domu.Mnie zauroczyły poustawiane książki w przedpokoju:)

  2. Nie raz i nie dwa widziałam tę sypialnię na Pinterest i za każdym razem mnie zachwyca 😉 Cudowne wnętrza, fascynują mnie pokoje z taką ilością skrupulatnie dobranych detali, jednak jakoś nie wyobrażam sobie, aby co tydzień ścierać kurze z tych wszystkich drobiazgów 😉

  3. Ja też uwielbiam tego typu domy. Zawsze można coś ciekawego wyszperać w takich miejscach. Kiedyś wolałam surowe, bardziej sterylne wnętrza, ale z czasem zaczęło mi w nich brakować przytulności, ciepła i oznak życia mieszkańców, ich pasji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.